piątek, 16 marca 2012

Rozdział 23

Obudziłam się o trzeciej w nocy. Byłam samotna, Dominika już nie było a ja siedziałam na łóżku w pustym pokoju w ciemności. Wstałam i poszłam do toalety, nie powiem że nie bo bałam się. Byłam sama w takim dużym domu... Weszłam do toalety i spojrzałam w lustro. Zobaczyłam swoją białą twarz, oczy przekrwione i małe od płaczu.


 Powiedziałam szeptem ,, nie dam rady". Moje oczy zrobiły się znowu szklane. Poszłam do łóżka wypuszczając z oczu kilka łez. Położyłam się i przez godzinę próbowałam zasnąć, ale myśli mi nie dawały spać. Zastanawiałam się jak będę żyć bez niego. Mój świat już przestał istnieć. Przypomniały mi się moje słowa skierowane do niego ,, Jesteś całym moim światem" a teraz gdy go już nie ma, to swój świat też  straciłam. Jest szaro... pusto i czuję się okropnie. Czuję się tak jakby ktoś wyrwał mi połowę serca. Nie wytrzymałam, wstałam cała zapłakana, byłam zła na cały świat.


Nalałam całą wannę wody i leżałam, starałam się już o tym nie myśleć więc puściłam głośno muzykę. Zamknęłam oczy i zrobiłam sobie maseczkę bo moja twarz była okropna. W pewnej chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam mały srebrny ostry przedmiot wystający z pod mojego szamponu. Była to żyletka którą chwyciłam i przyglądałam się jej. Byłam zamulona, nie wiedziałam co robię.


Zaczęłam zadawać sobie ból, cięłam się po rękach, po żyłach aż w końcu woda zrobiła się lekko czerwona. ,, Co ty robisz, wszyscy zobaczą"-odezwał się głos w mojej głowie. Wyszłam z wanny, z rąk leciała strumieniem krew. Poszłam na balkon i wyrzuciłam żyletkę przez okno. Lecz to pomogło. Owinęłam ją bandażem i położyłam się na łóżko. Telefon był wyłączony, nie chciałam z nikim gadać.

***

7.00 obudził mnie budzik, wstałam powoli. Ręka strasznie mnie bolała. Jakoś się ubrałam, ale nie chciałam iść do szkoły. W pewnej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół i spojrzałam przez lipko kto to. Dominik, mogłam się tego spodziewać. Wysłałam mu SMS-a ,, Nie idę do szkoły, czuję się okropnie. Chcę pobyć sama." miałam 15 nieodebranych od Mateusza, 5 od Karoli, 7 od Pawła i kilkanaście od mamy. Zadzwoniłam pośpiesznie do rodziców.
-Tak, mamo ?-zapytałam niby szczęśliwa.
-Wszystko w porządku?-zapytała śmiejąc się chyba do taty.
-Tak,w porządku- wykrztusiłam, i pojawiły się łzy.
-Dlaczego masz taki głos ?Co się dzieje? Czemu  nie odbierałaś ? -mama zadawała mi tysiące pytań.
-Zgubiłam ładowarkę, jest wszystko dobrze, a głos mam taki bo przed chwilą wstałam- kłamałam jak najęta.
-Dobrze, zadzwoń jak będziesz miała chwilkę wolnego od szkoły-poprosiła.
-dobrze, pa  - zakończyłam tą rozmowę jak najszybciej bo nie mogłam wytrzymać.
Jestem słaba-pomyślałam. Cały czas płakałam.


Poszłam na kanapę i włączyłam jakiś nudny program, potem zmieniłam opatrunek i zjadłam jakieś mrożone świństwa. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Otworzyłam pamiętnik i przeczytałam ostatni wpis :
,, TAK jestem cholernie szczęśliwa, kocham go najbardziej na świecie ".
Rozpłakałam się a mimo to czytałam jeszcze wcześniejsze wpisy. W każdym wpisie było imię Mateusz.... w dwudziestu ostatnich pisało że jestem cholernie szczęśliwa. Wzięłam długopis i zapisałam :


Moje życie nie ma sensu. Cały ten pamiętnik najchętniej bym wyrzuciła i zaczęła od początku. W każdym wpisie to samo. Teraz czuję się okropnie i nie poszłam do szkoły! Przez niego, nie chcę go widzieć....

Moje pióro zawisło w powietrzu, i nie wiedziałam co mam pisać. Moje ostatnie notki zajmowały nawet stronę.A teraz moje życie jest puste. Mijały godziny, a ja nadal płakałam. W końcu poszłam do łazienki spojrzałam na siebie. Byłam cała czarna od tuszu, a mój nos był bardziej czerwony niż moja ulubiona szminka.  Umyłam się, spojrzałam w lustro i krzyknęłam ,, DAM RADĘ !". I pomyślałam w duchu ,, chyba ... "
Poszłam do pokoju, i rozejrzałam się po nim. Wszystko mi o nim przypominało. Wyciągnęłam jakieś duże pudło i zaczęłam je zapełniać. Włożyłam do niej poduszkę z walentynek, walentynkę od niego, liściki, wszystkie zdjęcia z nim zdjęłam ze ściany, ramkę ze zdjęciem wrzuciłam do pudła, jego bluzę którą dostałam od niego w celu noszenia jej gdy go nie będzie. Potem małe pudełeczko, spojrzałam na ręce. Widziałam prześliczny pierścionek na palcu. Szybko się otrząsnęłam, ściągnęłam go i włożyłam do różowego pudełeczka a następnie do pudła. Po godzinie w pokoju nie było ani śladu po nim. Pudło zamknęłam i wyniosłam na strych.  Potem usunęłam wszystkie nasze zdjęcie z laptopa i telefonu, jego numer GG, telefonu usunęłam ze znajomych na Skypie a potem musiałam zmienić ten jebany status na Facebooku. Skończyłam kładąc się na łóżku. Coś mnie opętało, okropna złość. Poczułam jego perfumy na kołdrze. Wkurzyłam się i z całej siły pociągnęłam za pościel i wyniosłam ją do pralki. Popsikałam cały pokój moimi perfumami a potem otworzyłam balkon. Umyłam szybę, bo nadal na niej było napisane szminką ,, I love you " gdy to wszystko zrobiłam ulżyło mi. Potem spaliłam wszystkie kartki z pamiętnika w których było jego imię i pamiętnik zrobił się zaledwie 16 kartkowy. A przecież był 96 ....

***

Drrr...- rozległ się dzwonek do drzwi.
Otworzyłam z uśmiechem widząc Dominika.
-Czemu nie poszłaś do szkoły ? -zapytał.
-Bo nie chcę ...- nie dokończyłam.
-Co ty masz na ręce !?-krzyknął.
-Nic-odpowiedziałam zgaszona.
-Pokaż to ! - chwycił mnie za rękę z całej siły i zdjął bandaż.
-Ała !!- krzyknęłam.
-Czy Ciebie pojebało ? - krzyczał na mnie.
-NIE !Zostaw mnie - krzyknęłam.
-Ty wiesz że prawie się zabiłaś ! Przecięłaś sobie żyłę idiotko !- krzyczał na mnie cały czas.
-Daj mi spokój- rozpłakałam się i pobiegłam na górę.
Zaledwie po dwóch minutach był koło mnie. Przytulił i szepnął ,, przepraszam ". Po jakimś czasie powiedział mi że się martwi o mnie i że mam już nie robić takich głupstw.

***

17.00
wyszłam z psem, chociaż wyglądałam jak śmierć. Zobaczyłam biegnącą w moja stronę Karoline.
-Ania co jest ? - zapytała zaniepokojona.
-On....- powiedziałam.
-Co zrobił ?!- wkurzyła się.
-Zgadnij ... - nie byłam w stanie cały czas tego powtarzać.
-ZDRADZIŁ CIĘ ?!- krzyknęła.
-Niestety kurwa- przeklnęłam.
-Je pierdole, co za świnia ! Niech ja go tylko spotkam ! - wkurzyła się maksymalnie
-A wiesz co powiedział? Że był pijany i że to nieświadomie, bo mnie kocha ! - mówiłam podniesionym głosem.
-Beznadziejny ... szkoda słów - przytuliła mnie.
Poszłyśmy do mnie i świetnie się bawiłyśmy. Karola mnie cały czas rozśmieszała i było bardzo dobrze, przy niej o wszystkim chociaż na moment zapomniałam.


Czytelnicy !
No, niezbyt szczęśliwie ostatnio.
Ale kto jest cały czas szczęśliwy ?
Zawsze są jakieś prolemy -,-
Mam nadzieję że wam się podoba ; )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz