piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział 26


,, Weź mocno mnie obejmij, jakby świat miał dziś się skończyć,
Ja chwycę cię mocniej i przytulę, weź mnie dotknij. "
Peja





Niestety w końcu musiał nadejść ten dzień. Poniedziałek ... muszę iść do szkoły - pomyślałam załamana. Nie smutając przez kolejne dziesięć minut wstałam niezdarnie z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ogarnęłam się szybko a potem ubrałam się w fioletowe rurki, szarą bluzkę z fioletowym nadrukiem, czarną kurtkę ze skóry, botki na szpilce i dodałam jakieś dodatki. Wzięłam torbę z książkami i wróciłam się jeszcze na chwilę do lustra. Wyglądałam już dobrze  bo przerwałam swój ciąg płakania przez tydzień. Szepnęłam tylko do siebie ,, zdradził to niech się wali, jestem silna i pokażę mu że umiem żyć bez niego ". Wyszłam z garderoby z uśmiechem na twarzy. Wzięłam jeszcze strój na WF, szczotkę do włosów i poszłam na palcach do kuchni po kanapki. Rodzice byli już w pracy a Maciek w szkole. Wyszłam z domu, słońce rozświetlało moje jasne włosy i trochę paliło w nogi. Szłam pewnym krokiem ale dość powoli żeby się nie wywalić w tych szpilkach. Na autobus nie czekałam zbyt długo, gdy już podjechał wsiadłam i zaczęłam słuchać jakieś szybkiej piosenki. Pierwszy raz od tygodnia nie włączyłam play listy pt. smutne. W końcu dojechałam pod szkołę i zmierzałam do wejścia. W moich uszach dalej leciała jakaś piosenka a ja szłam do jej rytmu. Kiedy byłam już w szatni zdjęłam tylko kurtkę i włożyłam czarne conversy. Pobiegłam na górę bo chyba było już po dzwonku. Wpadłam do klasy, na szczęście klasa dopiero się rozpakowywała. Zajęłam miejsce koło karoli i zaczęłam wyciągać Matme. Za mną siedział Dominik który klepnął mnie w plecy i zapytał - Co z usprawiedliwieniami ?! a ja szepnęłam - nie mam pojęcia. Matematyczka dyktowała temat. Okazało się że podczas mojej nieobecności zaczęli nowy dział czyli mam wiele do zaliczenia. W klasie panowała cisza a ja podsunęłam Karolinie pod rękę karteczkę : Dużo mam do zaliczenia ? Karola spojrzała na kartkę kiedy ciszę przerwał głos naburmuszonej Matematyczki - Ania, Dominik na jutro mają być usprawiedliwienia bo będę podliczać miesiąc - zamarłam. Nauczycielka zaczęła chodzić po klasie i rozdawać jakieś małe karteczki. Spojrzałam na tą którą położyła mi przed nosem :

Wychowawca klasy III a zaprasza na zebranie rodziców które odbędzie się 03.04.2012 r. o godzinie 17 w sali 206. 
Celem spotkania będzie 

  • omówienie ocen na drugi semestr i ewentualnych poprawek. 
  • omówienie zagrożeń uczniów z danych przedmiotów
  • rozdanie kartek z ocenami
  • omówienie wycieczki
Byłam przerażona Rozdanie kartek z ocenami !? - szepnęłam do Karoli. 
- Kapa, masz krótko mówiąc przejebane - przeklęła.
- Wiem... i co ja teraz zrobię ?! - załamałam się.
- Napiszę Ci co masz zaległe ok ? - próbowała mi pomóc.
- Okej, dzięki - wykrzywiłam się w coś co miało przedstawiać uśmiech.
Nauczycielka zaczęła tłumaczyć nowy temat. Po pięciu minutach Karola wręczyła mi dość długą listę:
  1. Srawdzian z Matmy dział 5.
  2. Kartkówka z Biologi z trzech ostatnich lekcji
  3. Kartkówka z Niemieckiego ze słówek.
  4. Sprawdzian z Historii z działu 6.
  5. Kartkówka z Polskiego z lektury.
  6. Charakterystyka z Polskiego na temat głównego bohatera lektury
  7. Referat z Fizyki na temat ostatniej lekcji + kazała nie z książki.
  8. Kartkówka z Chemii z ostatnich 2 lekcji.
  9. Na W-F do zaliczenia cała gimnastyka.
Byłam w szoku. Podałam tą kartkę do Dominika i dopisałam pod spodem - jednak jesteśmy nienormalni, patrz ile mamy do zaliczenia ! Matka mnie zabije ... 
Dominik spisał wszystko zaległe i wtedy zadzwonił dzwonek. Poszłam z Dominikiem na sam dół zobaczyć listę zajęć wyrównawczych.
- Polski, Matma i Biologia jest jutro - powiedział.
- Ciekawe kiedy się tego wszystkiego nauczę - załamałam się.
- O której kończymy ? - zapytał 
- 14.30 - odpowiedziałam czytając informacje.
- Więc matma jest o 14.30 to napiszemy ten sprawdzian, o 15.30 jest Polski więc kartkówkę też jakoś napiszemy i o 17 dopiero jest Biologia... - zasmucił się.
- Chodźmy do biblioteki lepiej po tą lekturę. Książka była dość obszerna bo aż 180 stron. Nie zatanawiając się czytaliśmy przez całe przerwy. Lekcje w końcu się skończyły a ja byłam tak wciągnięta że nawet nie widziałam tego dnia Mateusza i cieszyłam się z tego powodu.


 Wracając do domu autobusem byłam już na 70 stronie. W domu czekał na mnie pyszny obiad. 
- Mamo .. - zaczęłam
-Słucham ? - odpowiedziała.
-Jutro jest zebranie, idziesz? - zapytałam z nadzieja że odpowie negatywnie.
-Tak, pójdę. Nie było nas z ojcem to zobaczę jak sobie radziłaś przez ten czas w szkole. Na pewno masz same dobre oceny więc nie masz się czego obawiać. W końcu miałaś cały dom dla siebie i w ciszy mogłaś się uczyć. Daj mi kartkę to podpiszę - mama cały czas mnie chwaliła i uśmiechała się a ja przeklinałam pod nosem jaka głupia byłam. Podałam jej w końcu kartkę a ona złożyła podpis. Popędziłam na górę i wzięłam się za robotę. Była dopiero 16. Na początek napisałam ten referat z Fizyki i charakterystykę z Polskiego. Pomogłam sobie internetem. Potem jeszcze odrobiłam lekcje zadane na jutro. Była już 18 więc zrobiłam sobie przerwę kiedy zadzwonił do mnie Dominik. 
-Siema jak tam ? 
-Matka podpisała kartkę z zebraniem- wzdychałam.
-Moja też... uczysz się ? - zapytał.
-Pisałam referat i charakterystykę na jutro a teraz biorę się za Biologię a ty ? 
-Mam referat i skończyłem lekturę. Może wpadnę do Ciebie to się razem pouczymy ? - zapytał.
-Dobrze to chodź...

Spojrzałam na listę i zaczęłam skreślać to co jutro będę miała załatwione :

  1. Srawdzian z Matmy dział 5.
  2. Kartkówka z Biologi z trzech ostatnich lekcji
  3. Kartkówka z Niemieckiego ze słówek.
  4. Sprawdzian z Historii z działu 6.
  5. Kartkówka z Polskiego z lektury.
  6. Charakterystyka z Polskiego na temat głównego bohatera lektury
  7. Referat z Fizyki na temat ostatniej lekcji + kazała nie z książki.
  8. Kartkówka z Chemii z ostatnich 2 lekcji.
  9. Na W-F do zaliczenia cała gimnastyka.
Zostaną mi 4 rzeczy - ucieszyłam się kiedy przyszedł Dominik. Razem uczyliśmy się i tłumaczyliśmy sobie nawzajem Matmę.

 Ogarnęliśmy temat a ja poszłam po coś słodkiego i było bardzo miło. Żartowaliśmy sobie i było bardzo fajnie. 
-Może zrobimy sobie przerwę i pójdziemy na wieczorny spacer ? - zapytał.
-Chyba nocny haha - zaśmiałam się.
-No niech będzie a która jest - zapytał.
-Za pięć minut północ- odpowiedziałam.
-No to już późno.... Balkon ? - uśmiechnął się chwytając mnie za rękę.
Wyszliśmy na balkon a ja zamknęłam jeszcze drzwi od pokoju. Zeszłam bardzo powoli a na szczęście miałam trampki. Zawsze gdy widziałam drabinę to przypominał mi się mój wypadek. Na dole był już Dominik który chwycił mnie za ręce i pomógł mi zejść. Poszliśmy do parku. Siedliśmy na ławce było ciemno, pusto. Księżyc był śliczny i oświetlał jakąś część świata. Uwielbiałam patrzyć na Księżyc. w końcu Dominik przybliżył się do mnie i chwycił za rękę. Przytulił się do mnie a ja czułam jego zimny oddech na szyi. w końcu oderwał się od mojej klatki piersiowej i nasze usta się spotkały. Całował mnie bardzo delikatnie tak jakby nie chciał mnie zranić.

Było bardzo romantycznie, a ja nie miałam nic przeciwko bo coś czułam do Dominika i cieszyłam się ze się zdobył na odwagę i to zrobił. W końcu oderwał swoje zimne wargi od moich i powiedział: Pamiętasz jak się poznaliśmy w tym parku na tej ławce ? A ja szepnęłam mu do ucha: ,, pamiętam " i przytuliłam się do niego. Wracając do domu przytulał się do mnie i nie wiedziałam jak to odebrać. Gdy już doszliśmy była pierwsza w nocy. Biologii uczyliśmy się do około 2 a potem Polski. W końcu zasnęliśmy w moim łóżku z zeszytem do Polskiego ...



Hey !

Przepraszam że dość długo musieliście czekać na nowy rozdział.
Wszystkie zdjęcia znajdujące się w rozdziale oprócz 4 są mojego autorstwa.
Następny rozdział postaram się opublikować najwyżej do Niedzieli : )

Pozdrawiam : **

Anja 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz