- A tak naprawdę, jak u Ciebie ? - usłyszałam nagle Karolinę która usiadła obok mnie na moście.
- Naprawdę jest cudownie - odpowiedziałam trochę przestraszona.
- Jak spędziłaś te pięć dni ? Martwiłam się trochę.
- Było bardzo ciekawie, chodziliśmy na spacery, nad jezioro, tylko nieprzyjemna sytuacja z takim jednym typem - sąsiadem Dominika w górach. Jutro tam wracamy i mam nadzieję że chociaż telefon odzyskam. A jak ty namówiłaś mamę na wyjazd ? - zapytałam z uśmiechem.
- Tylko na dwa dni, też jutro wracamy ale wieczorem dopiero. Zgodziła się, ale pogadanka była - zaśmiała się.
- Czemu nie śpisz ?
- A ty ?
- Nie wiem ...
- Ja też ... Wiesz co, gadałam z Wojtkiem i wygadał się że Dominik mówił że wy już no wiesz .... Serio ? - zapytała z zaciekawieniem.
- Hahahaha, tak - roześmiałam się.
- Fajnie ... Nic nie powiesz ? - zażartowała.
- Dobrze było ! - zaczęłyśmy się śmiać.
Uwielbiałam to. Nagłe głupawki bez powodu i kupa śmiechu. Bez facetów życie jest zupełnie inne. Im wszystkiego nie powiesz. Oni są inni. Są z innej epoki.
- Idziemy spać ? - zapytała po chwili.
- Ja to bym popływała - stwierdziłam i szybko zdjęłam koszulę nocną po czym wskoczyłam do jeziora.
- Wariatka ! - krzyknęła do mnie Karolina z mostu po czym również zostawiając piżamę na moście wskoczyła za mną.
- Ale ciepła woda ! - krzyknęła zachwycona po chwili.
- Nigdy nie kąpałam się w nocy - powiedziałam zachwycona.
- Ja też !
Dziwnie było mi pływać gdy nie widziałam zupełnie nic. Woda była czarna - tylko księżyc bardzo słabo ją oświetlał. Popływałyśmy z godzinkę a potem mokre i zmarznięte wparowałyśmy do swoich namiotów. Cichutko wsunęłam się pod ciepłą kołderkę.
- Gdzie byłaś ? - zapytał nieprzytomny Dominik.
- Popływać - zaśmiałam się i zasnęłam.

Dzień 6
Rano, gdy tylko z Dominik wstał od razu obudził mnie soczystym buziakiem. Znieruchomiałam na chwilę a zaraz potem wstałam pośpiesznie. Zjedliśmy z Karoliną i Wojtkiem jakieś kanapki na śniadanie i słodycze bez których nie mogliśmy się obejść. Potem pakowaliśmy torby i składaliśmy namiot. Wszystko działo się tak szybko. Jutro miałam wracać do domu. Nie chcę ... Nasze towarzystwo zostało jeszcze nad jeziorem, bo wracają dopiero wieczorem. My jednak pożegnaliśmy się i poszliśmy na dworzec. Okazało się że pociąg dopiero za godzinę więc chodziliśmy po sklepach na dworcu. Byliśmy w księgarni i udało mi się kupić nową znakomitą książkę. Nawet zdążyliśmy sobie kupić trochę jedzenia na drogę m.in bułki z serem i makiem, owoce, żelki i sok. Usadowiliśmy się w przedziale pełnym ludzi. Gdy weszliśmy wszyscy patrzyli na nas. Na przeciwko nas siedziała jakaś dziwna para - dziewczyna ogromne tunele, czarno- zielone włosy i czarne ubrania plus potężne obrzydliwe dla mnie glany. Chłopak ubrany również na czarno, jednak nie miał tuneli tylko całą rękę w tatuażach. To już bardziej mi się podobało. Obok nich siedziała starsza pani z zadartym nosem i czytała jakieś modowe gazety. Miejsce obok okna było wolne. Natomiast obok Dominika siedziało małżeństwo z 30 lat - oboje zaczytani w książkach. Kobieta była blondynką i była ładna. Mężczyzna bardzo poważny. Kilka godzin później dojechaliśmy na miejsce. Zanieśliśmy torby do domku i od razu poszliśmy do sąsiada.
- Dzień Dobry. Mógłby pan łaskawie oddać telefon mojej dziewczyny ? - zapytał groźnie Dominik.
- Jasne, próbowałem was znaleźć, ale nikogo nie było w domu - powiedział dając mi do ręki telefon.
- Nie poznaję pana - odezwałam się cicho.
- To czego szukałem, już znalazłem wiec macie spokój - uśmiechnął się tak, że aż było widać jego okropne zmarszczki.
- Do widzenia - powiedział Dominik i poszliśmy do domu.
Byłam w szoku. Nagle koleś - prześladowca, niebezpieczny typ stał się miłym facetem. Chyba nigdy nie ogarnę tego świata. Weszliśmy do domku i rozpakowaliśmy część rzeczy. Chwilę później rozległ się dźwięk mojego telefonu.
- Tak ? - zaczęłam.
- Cześć. Wiesz już kiedy wrócisz ? Co u Ciebie ? Nie odzywasz się do nas. - mama zaczęła się żalić.
- Przepraszam. Ostatnio jesteśmy zajęci. U mnie wszystko dobrze. Sąsiad okazał się normalnym człowiekiem i oddał mi telefon.
- Och właśnie, pomyliłam numery. Ale cieszę się że wszystko ok.
- Wracamy jutro albo po jutrze jeszcze nie wiadomo. Napiszę do Ciebie okej ?
- Dobra. To cześć - zakończyła ze smutkiem.
Mama jest jakaś dziwna. Czyżby cisza przed burzą ? Czy dostanę niezłą pogadankę i szlaban ? Poszłam szybko do sypialni i wyciągnęłam swój pamiętnik w którym od tak dawna nie pisałam.
Wszystko jest cudownie. Już szósty dzień nie ma mnie w domu i cieszę się. Niestety niedługo musimy wracać. Mama już się chyba nie złości. Dominik jest uroczy i ostatnio wydarzyło się coś czego nie zapomnę do końca życia. Nie dawno wróciliśmy z wycieczki na której spotkałam Karolę i jej chłopaka. Spaliśmy pod namiotami - zapisałam szybko w pamiętniku.
Zajrzałam jeszcze na tył pamiętnika czyli kalendarzyk miesiączek. Ostatnia piątego czerwca. A dzisiaj jest ...
- Dominik ! Który dzisiaj jest ? - zapytałam przerażona.
- Oj kochanie widzę że przez to wszystko totalnie straciłaś poczucie czasu - pocałował mnie w czoło. Dzisiaj już dziesiąty lipiec.
- O kurwa ! - przeklęłam głośno.
- Tak ? - zaczęłam.
- Cześć. Wiesz już kiedy wrócisz ? Co u Ciebie ? Nie odzywasz się do nas. - mama zaczęła się żalić.
- Przepraszam. Ostatnio jesteśmy zajęci. U mnie wszystko dobrze. Sąsiad okazał się normalnym człowiekiem i oddał mi telefon.
- Och właśnie, pomyliłam numery. Ale cieszę się że wszystko ok.
- Wracamy jutro albo po jutrze jeszcze nie wiadomo. Napiszę do Ciebie okej ?
- Dobra. To cześć - zakończyła ze smutkiem.
Mama jest jakaś dziwna. Czyżby cisza przed burzą ? Czy dostanę niezłą pogadankę i szlaban ? Poszłam szybko do sypialni i wyciągnęłam swój pamiętnik w którym od tak dawna nie pisałam.
Wszystko jest cudownie. Już szósty dzień nie ma mnie w domu i cieszę się. Niestety niedługo musimy wracać. Mama już się chyba nie złości. Dominik jest uroczy i ostatnio wydarzyło się coś czego nie zapomnę do końca życia. Nie dawno wróciliśmy z wycieczki na której spotkałam Karolę i jej chłopaka. Spaliśmy pod namiotami - zapisałam szybko w pamiętniku.
Zajrzałam jeszcze na tył pamiętnika czyli kalendarzyk miesiączek. Ostatnia piątego czerwca. A dzisiaj jest ...
- Dominik ! Który dzisiaj jest ? - zapytałam przerażona.
- Oj kochanie widzę że przez to wszystko totalnie straciłaś poczucie czasu - pocałował mnie w czoło. Dzisiaj już dziesiąty lipiec.
- O kurwa ! - przeklęłam głośno.

Kochani, przepraszam za długą nieobecność.
Mam nadzieję że mi wybaczycie.
Rozdział na szybko bo mam dużo nauki ( pomińcie literówki i błędy xd)
Pozdrawiam, Czekoladova ♥

Wreszcie się doczekałam. Wszystko fajnie i super się czyta tylko ta końcówka trochę mi nie pasuje. Ze spóźniającym się okresem. Bo dopiero co przeżyli pierwszy raz i w razie czego ciąża jest niemożliwa bo to za wcześnie :)
OdpowiedzUsuńEwa
Bardzo się cieszę że czytasz moje rozdziały uważnie i wychwyciłaś to :) Moja przyjaciółka przeczytała a potem pytała czy będzie w ciąży czy nie. Wprowadziłam tu coś takiego specjalnie. Zresztą wszystko się wyjaśni w następnym rozdziale ;)
UsuńJa już nie moge się doczekać następnego !! <3333
OdpowiedzUsuńDaga
Jejkuu :DD Bardzo wciagasz!! jestem tu pierwszy raz i przeczytałam wszystkie roździały!! Bardzo prosze o kolejny roździał :**
OdpowiedzUsuńDuśśka :D
Bardzo się cieszę :) Wszystko na raz? Pewnie spędziłaś dużo czasu przed kompiterem xd
Usuńhmm... Wcale nie tak dużo :) ale naprawde podoba mi się jak piszesz, uwielbiam ksiazki pisane w 1 osobie :p kiedyś tez próbowałam pisac ale nigdy nie miałam czasu albo checi ;/
UsuńJa właśnie mam chęci - ale ostatnio mało czasu. Nauczyciele strasznie szaleją bo za miesiąc egzamin gimnazjalny ;c
UsuńJak bedziesz miała czas to czekam na rozdział :))
Usuńbardzo mi się podoba;-) kiedy następny rozdział ?
OdpowiedzUsuńW ten albo następny weekend ; )
UsuńCzekamy :)
OdpowiedzUsuń