
Wbiegłam do cieplutkiej wody a Dominik zaraz za mną. Chwilę się przytulaliśmy a potem daliśmy się ponieść chwili. Ciemność, woda, noc. Cudowne przeżycie. Całowaliśmy się - jak zawsze. To takie cudowne czuć całe ciało swojego chłopaka. Pływaliśmy, goniliśmy się, niebo było ciemne a wodę oświetlał jasny księżyc. Czarna woda kołysała się delikatnie. Widziałam Dominika w świetle księżyca i to było piękne. Po jakimś czasie jednak zrobiło się zimno, i mój chłopak wziął mnie na ręce i wyszedł z wody. Weszliśmy do namiotu i leżeliśmy chwilę pod kołdrą dając sobie gorące buziaki. Gdy już zrobiło nam się ciepło wyszliśmy na zewnątrz i usiedliśmy na kocu. Dominik rozpalił ognisko gdzie piekliśmy kiełbaski na kolację. Było tak romantycznie - pusty las, woda, światełko ognia, delikatny wiatr i ten księżyc... Tylko my. My - nikogo więcej. Było już późno - około pierwsza w nocy. Jedliśmy kolację i rozmawialiśmy tak po prostu.

- No coś ty ... - szepnęłam.
- Czemu okłamałaś mamę że zaraz wrócimy do domu ? Nie powiedziałaś jej że wyjechaliśmy pod namiot - zapytał.
- Wiesz co ona sądzi na temat namiotów ? - zaśmiałam się.
- Ach tak - odparł kończąc kolację.
+ 18 (fragment)

*
Dzień 5

Spaliśmy wyczerpani do dwunastej. Gdy otworzyłam oczy czułam się zupełnie inaczej. Dominik już nie spał i obserwował moje usta i oczy.
- To była najpiękniejsza noc w życiu - powiedział całując mnie czule w czoło.
- Moja też kochanie - odpowiedziałam kładąc się na nim i całując czule.
Chwilę później zjedliśmy śniadanie - kanapki zrobione wcześniej z serem, szynką i sałatą. Uśmiech z jego twarzy w ogóle nie schodził. Uśmiechał się nawet do drzew i wody. Nie mieliśmy planów na ten dzień. Nie wiedzieliśmy co ze sobą zrobić. Po jakimś czasie ubraliśmy się i wyszliśmy z namiotu zabierając ze sobą najcenniejsze rzeczy. Zdążyłam jeszcze zrobić mnóstwo zdjęć lasu, wody, wodospadu, namiotu, kwiatów i Dominikowi. On również zrobił mi zdjęcie. Później zabierając ze sobą aparat i kilka kanapek poszliśmy na spacer. Szliśmy kamiennymi schodami całą masę czasu. Co jakiś czas robiliśmy sobie przerwę i siadaliśmy na schodach obserwując drzewa wokoło. Ja cały czas robiłam zdjęcia a Dominik się uśmiechał.
- Byłem już tam kiedyś i widoki są nieziemskie - przerwał ciszę.
- Nie mogę się doczekać ! - stwierdziłam.
Maszerowaliśmy około dwie godziny aż w końcu dotarliśmy na szczyt gdzie znajdował się taras widokowy i mnóstwo sklepików. Dominik od razu poszedł kupić jakieś pamiątki. Po chwili wrócił i założył mi na rękę czerwoną plecioną bransoletkę z srebrnym serduszkiem.
- Jak zawsze umiesz mnie zaskoczyć kochanie dziękuję - powiedziałam zafascynowana.
- Nie ma za co, chodź na lody - zaproponował.
Weszliśmy do małej restauracji, Dominik zamówił czekoladowo-malinowo-adwokatowe lody z bitą śmietaną i czekoladą. Chwilę później zabrał je, chwycił mnie za rękę i zabrał na taras. Chłopak usiadł a ja od razu zaczęłam podziwiać widoki i robić zdjęcia. Byłam tak wysoko, a mimo tego nie bałam się. Po pół godziny wróciłam do Dominika i zjadłam rozpływające się już lody. Ta wycieczka mi się podobała, lubiłam góry. Ktoś zajął stolik obok i ta twarz wydała mi się bardzo znajoma.
- KAROLINA ?! - wytrzeszczyłam oczy.
- ANIA ! - krzyknęła radośnie przytulając mnie do siebie.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam zdziwiona.
- Jestem z Wojtkiem na wycieczce dwudniowej - o dziwo mama się zgodziła - zaśmiała się.
- Ale fajnie ! A gdzie śpicie ? - zapytałam gdy tylko Karolina przysiadła się do naszego stolika.
- Chyba pod namiotem bo nie wiemy czy nam starczy kasy na pensjonat, a wy ? - zapytała.
- My spaliśmy dzisiaj pod namiotem w takim pięknym miejscu. Może pojedziecie z nami ? - zaproponowałam.
- Byłoby świetnie, zapytam Wojtka. A który to już dzień się jest poza domem - zażartowała.
- Piąty czy szósty, nie obchodzi mnie to - zaśmiałam się znowu.
Potem Karolina rozmawiała z Wojtkiem i stwierdzili że jadą z nami. Wypiliśmy jeszcze w czwórkę kawę i zjedliśmy po kawałku pysznego czekoladowego ciasta.
' To co, jedziemy ? ' zapytał Dominik ...
- KAROLINA ?! - wytrzeszczyłam oczy.
- ANIA ! - krzyknęła radośnie przytulając mnie do siebie.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam zdziwiona.
- Jestem z Wojtkiem na wycieczce dwudniowej - o dziwo mama się zgodziła - zaśmiała się.
- Ale fajnie ! A gdzie śpicie ? - zapytałam gdy tylko Karolina przysiadła się do naszego stolika.
- Chyba pod namiotem bo nie wiemy czy nam starczy kasy na pensjonat, a wy ? - zapytała.
- My spaliśmy dzisiaj pod namiotem w takim pięknym miejscu. Może pojedziecie z nami ? - zaproponowałam.
- Byłoby świetnie, zapytam Wojtka. A który to już dzień się jest poza domem - zażartowała.
- Piąty czy szósty, nie obchodzi mnie to - zaśmiałam się znowu.
Potem Karolina rozmawiała z Wojtkiem i stwierdzili że jadą z nami. Wypiliśmy jeszcze w czwórkę kawę i zjedliśmy po kawałku pysznego czekoladowego ciasta.
' To co, jedziemy ? ' zapytał Dominik ...
![]() |
Kochani !
Jest troszkę krótki, ale dotrzymuję słowa - wstawiam 1.02 tak jak napisałam w komentarzu.
Napisałam go już wcześniej, ale chciałam jeszcze coś dopisać przed publikacją jednak nie zdąrzyłam. Dzisiaj byłam cały dzień u chłopaka a teraz jest już wieczór. Mam nadzieję że wam się podoba. We fragmencie ,, + 18 " nie chciałam wszystkiego tak dokładnie opisywać bo przecież nie jest to opowiadanie erotyczne czy coś heh :*
Dziękuję za wyświetlenia ! ♥
Następny rozdział dodam gdzieś 14-16 Lutego.


ale mnie wciągnęło to opowiadanie :*
OdpowiedzUsuńświetna ta scenka +18 xD
czekam na next ;)
Czytelnika A.
rozdział mi się bardzo podobał :>
OdpowiedzUsuńjuż niedługa pierwsza rocznica :P J.B.