wtorek, 4 grudnia 2012

Rozdział 40

,, Chcę Ci dać co najlepszego mam w sobie, nie wiem dlaczego to robię, pewnie dlatego, że to wciąż siedzi w mojej głowie ... "
- donGURALesko 




Dzień 1 (ucieczki/wakacji)

Zerwałam się z łóżka już o piątej rano. Cicho zeszłam do salonu. Weszłam do sypialni rodziców, spali. Fuck - syknęłam wracając do łóżka. Następny budzik zadzwonił o siódmej rano. Wparowałam do sypialni - łóżko rodziców było schludnie pościelone. Maciek jeszcze spał, ale to nie miało większego znaczenia. Wyciągnęłam walizkę ze swojej szafy i zaczęłam się pakować. Zabrałam ze sobą kilka bluzek, dwie pary spodni, spodenki, sukienkę, dwie spódniczki i resztę potrzebnych ubrań. Dodatkowo do walizki włożyłam dwie pary butów, akcesoria do włosów i rzecz jasna bieliznę oraz kosmetyki. Wysypałam zawartość swoich uzbieranych pieniędzy ze skarbonki którą dostałam na gwiazdkę kilka lat temu. Nie było tego dużo - zaledwie 350 zł. Ubrałam pośpiesznie szary sweterek, ,, skejty" i czarne rurki. Włosy spięłam w niezdarny kok, zapakowałam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i pobiegłam do kuchni. Ku mojemu zdziwieniu na sofie leżał Maciek. 
- No cześć - powiedziałam zdziwiona.
- Ania ? Co tak wcześnie ? - zapytał zaskoczony.
- Nie mogłam spać - powiedziałam otwierając lodówkę. Szybko zrobiłam sobie kilka kanapek i poszłam z powrotem na górę. Gdy już byłam spakowana i gotowa do wyjścia wyrwałam czystą kartkę z notesu i zapisałam czarnym długopisem :

Kochani rodzice !
Przepraszam, tak możecie dać mi szlaban jak tylko wrócę.
Musiałam to zrobić. Jestem w Wiśle, i proszę was, nie martwcie się o mnie.
Jestem nie odpowiedzialna, i wiem, że na pewno surowo mnie ukaracie ale jestem na to gotowa. Wrócę za równy tydzień. Będę mieszkać z Dominikiem, będzie oczywiście ktoś jeszcze w domku - prawdopodobnie ciocia. Myślę, że nie będzie tam zasięgu więc będę do was pisać SMS-y. Kocham was, na razie ...

PS mamo, nie jestem za młoda. Nie masz racji, poradzę sobie. 
Poza tym, zawsze mi mówiłaś : ,, Podążaj za marzeniami " ....
Mamo, właśnie za nimi podążam ...


Ania .

statek

Gdy po ciuchu zeszłam na dół już z walizką i torebką, kartkę położyłam na blacie w kuchni - brat wtedy był w toalecie. Wyszłam z domu. 
- Karolina ?! - powiedziałam do słuchawki telefonu.
- Ania ? Co jest ? - zapytała przyjaźnie.
- Uciekam z domu, życz mi powodzenia. Będę pisać na gadu. Nie mów nic nikomu - powiedziałam zadowolona.
- Co robisz ?! Anka chyba Cię pogięło ! Rodzice Cię zabiją ! - krzyknęła.
- Mam to gdzieś, naprawdę. Muszę do niego pojechać, nie dam rady dłużej - powiedziałam a łza zakręciła mi się w oku.
- Ale pisz do mnie ... - powiedziała i rozłączyła się.

pociąg

Prawie już byłam na dworcu, bałam się cholernie. Gdy kupiłam już bilet, usiadłam na ławce i czekałam na pociąg. Coraz bardziej się bałam. Mój telefon w końcu się odezwał - Maciek !
- Co chcesz ? - zapytałam na wstępie.
- Wracaj do domu słyszysz ? Zwariowałaś? - zapytał zdenerwowany.
- Nigdzie nie wracam ! W ogóle dlaczego czytasz moje listy ? Brak jakiej kolwiek prywatności w tym domu ! - wkurzona rozłączyłam się i wyłączyłam telefon. 
W tym momencie nadjechał mój pociąg. Wsiadłam pośpiesznie i zajęłam pierwsze lepsze wolne miejsce. Moje miejsce było wygodne, walizkę położylam na specjalną półkę wysoko nad głową a torebkę trzymałam na kolanach. Bez wahania wyciągnęłam z niej telefon i słuchawki. Włączyłam swoją ulubioną playlistę. Po około pięciu minutach pociąg ruszył.Na przeciwko mnie siedziała jakaś dziewczyna. Miała rude włosy i jasną cerę. Czytała prawdopodobnie jakąś książkę o wampirach. Wyglądała na 17-18 lat. W przedziale nie było nikogo oprócz niej. Cieszyłam się, że nie siedzę z jakimiś mężczyznami. Patrzałam tępo w szybę zastanawiając się jak trawię do domku Dominika. Myślałam również o moim kłamstwie w liście. ,, Będzie oczywiście ktoś jeszcze w domku - prawdopodobnie ciocia " . Od kiedy kłamię? Czy to Mateusz mnie tego nauczył ? Boże, czemu znowu o nim myślę ? Świat jest beznadziejny ... Mój zegarek wskazywał 11.30. Dopiero godzina podróży minęła. Przede mną jeszcze około 4. Rodzice mnie zabiją, przecież to prawie 400 km - dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę. Ciekawe kiedy zaczną do mnie wydzwaniać. Na następnym przystanku do przedziału wsiadł chłopak z ciemnymi brązowymi włosami i czarnymi oczami. Uśmiechnął się do mnie a potem ni stąd ni zowąt rzucił się w ramiona rudej dziewczyny która siedziała na przeciwko mnie.Trochę mnie to zszokowało. Dlaczego faceci są tak beznadziejni ?  Mają swój skarb, swoją dziewczynę, a mimo to podrywają wszystkie inne ładne dziewczyny. Ten świat jest nie pojęty. Gdy minęła kolejna godzina podróży wyszłam z przedziału i chodziłam w tę i we wtę po pociągowym korytarzu. Oprócz mnie stało tam dwóch umięśnionych mężczyzn. Obaj palili papierosy wychylając się przez okno. Znowu usiłowałam zadzwonić do Dominika. Po co ja to robiłam ? Nie ma takiego numeru to nie ma ...

pociąg

Wróciłam do przedziału i chwyciłam książkę. Po jakimś czasie ruda dziewczyna odezwała się do mnie.
- Mam na imię Maja, a ty ? - zapytała przyjaźnie.
- Ania, gdzie jedziesz ?-uśmiechnęłam się.
- Jadę do Wisły z Mateuszem - przedstawiła mi swojego chłopaka.
Gdy usłyszałam tylko to imię najchętniej wybuchłabym płaczem jak małe dwuletnie dziecko. Ale dałam radę, w końcu już go nie kocham.
- Ja też do Wisły -odpowiedziałam sztucznie uśmiechając się.
- Masz tam kogoś ? - zapytała z zaciekawieniem.
- Jadę do chłopaka - odpowiedziałam.
- Rozumiem, daleko to od peronu ? - zapytała.
- Właśnie o to chodzi że nie wiem - zasmuciłam się.
- A masz adres ? Możemy Ci pomóc - powiedziała.
- Nie martw się - odezwał się chłopak. - Podałam małą karteczkę dziewczynie.
- To całkiem niedaleko peronu ! Moja ciocia tam mieszka, pięć domków dalej - uśmiechnęła się.
O godzinie 15 wysiadłam z pociągu a razem ze mną Maja i Mateusz. Słownie powiedzieli mi drogę po czym przesiedli się do innego pociągu. Szłam drogą ustaloną przez Maję. Moje ręce były mokre z nerwów. Niczego tu nie znałam, była kompletna cisza, zza dużych chmur widać było wysokie góry. Było tu cudownie. Po godzinie zorientowałam się że chodzę w kółko, byłam przerażona, gdy już chciałam dzwonić do Karoliny, zorientowałam się że nie ma zasięgu. Błąkałam się bez celu nie mogąc znaleźć drogi. Usiadłam na pobliskiej ławce i zaczęłam płakać. Zrobiło się trochę szaro na dworze, a ja tak cholernie się bałam zostać tu sama w tej ciemności. Chciałam zadzwonić gdziekolwiek -telefon padł. Po chwili podszedł do mnie jakiś facet, bałam się.
- Cześć ślicznotko - odezwał się.
- Przepraszam ale nie znam Pana - odpowiedziałam.
- Szybko możesz poznać - powiedział kładąc rękę na moim udzie.
- Nie dotykaj mnie ! - krzyknęłam po czym zaczęłam biec jak najszybciej umiałam, niestety walizka była tak ciężka że było mi coraz ciężej. Biegł za mną ! Potknęłam się o wystający korzeń. Płakałam coraz bardziej. Mężczyzna chwycił mnie za ręce i nie mogłam się ruszyć .
- Zaraz się pobawimy, zobaczysz - powiedział przerażająco chwytając mnie za tyłek.
- Zostaw mnie zboczeńcu ! - krzyknęłam i kopnęłam go kolanem w krocze.
Gdy zobaczyłam jak zwija się z bólu- uśmiechnęłam się.
Chwyciłam walizkę i torebkę i znowu zaczęłam biec ile sił w nogach. Łzy leciały mi po policzkach, powoli traciłam siłę. Dwunastka, dwunastka, dwunastka - powtarzałam numer domku Dominika i modliłam się żeby w końcu go znaleźć. Mężczyzna podniósł się i znowu zaczął mnie gonić. Kolejna łza wypłynęła z mojego oka. Wbiegłam na aleję domów. Czternaście, trzynaście, DWANAŚCIE ! Zaczęłam macać dzwonek, mężczyzna był coraz bliżej. Wkurzona chwyciłam walizkę i wrzuciłam ją za ogrodzenie razem z Torebką. Szybko wbiegłam na taras i zaczęłam pukać w drzwi. Gwałciciel skręcił w inną aleję gdy tylko zorientował się że kogoś tu znam. Nikt nie otwierał. Usiadłam na tarasie i okropnie się rozpłakałam.
- Słucham ? - usłyszałam głos Dominika, mojego przystojnego kochanego przyjaciela.
- Co się Pani stało ? Co pani tu robi ?! - zapytał ze zdziwieniem.
- Dominik to ja ! - krzyknęłam płacząc jeszcze bardziej.
- Ania ?! Boże co Ci się stało ? - powiedział roztrzęsiony.
- Gonił mnie. Ten mężczyzna. Chciciał mnie zgwałcić ! - wybuchłam.
- Ania, już nic ci nie grozi. Jestem obok ...

para


Aww już czterdzieści rozdziałów a ja cały czas mam nowe pomysły :)
Ktoś to czyta w ogóle ?
Słabo ostatnio z wyświetleniami.
Postarałam się i dodałam rozdział po tygodniu.
Następny dodam dopiero wtedy, gdy będzie 4350 wyświetleń ...







7 komentarzy:

  1. cudowny ^^
    czemu aż tak dużo ? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że nadal czytam. Jak zawsze :>>

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog :)

    Zapraszam do siebie na mojego nowego bloga:
    http://w-zwierciadle-codziennosci.blogspot.com/

    ZAPRASZAM SERDECZNIE!:*

    POZDRAWIAM :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu tak dugo nie wrzucasz nowych rozdziałow już sie doczekać nie moge :*

    pozdroo śliczna ksiązka :P :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej super blog i mam do ciebie pytanie czytając 12 rozdział zauważyłam sukienkę na którą od dawna poluję czy możesz mi zdradzić gdzie można taką kupić w jakim sklepie lub jakiej jest ona firmy!!! PLISS... !!!!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę super ten blog, czytam oczywiście :)!

    OdpowiedzUsuń