Wiem, jego imię miało się tu już nie pojawiać. Dzisiaj z nim rozmawiałam, jestem z siebie dumna. Naprawdę. Pobiłam Weronikę i z tego też jestem dumna. Same złe rzeczy robię ostatnio. Zapomniałam o najlepszym przyjacielu - Pawle. Jestem okropna !

Skończyłam pisanie i uśmiechnęłam się do ściany na wspomnienie o Dominiku. Wzięłam laptopa i weszłam na Gadu - Gadu , choć od dłuższego czasu tego nie robiłam. Odebrałam kilka ważnych wiadomości.
Paweł :
2 tygodnie temu : Ania, co się z nami stało ?
10 dni temu : Nie odzywasz się do mnie ? Co jest ?
4 dni temu : Zmieniłaś numer telefonu...
Wczoraj : Jak mam się z Tobą skontaktować ?
Pośpiesznie napisałam do dostępnego Pawła, sama byłam na niewidocznym.
Ja: Paweł, przepraszam ...
Paweł : Ania ! Nareszcie, co się z Tobą działo ? Możemy pogadać czy coś ?
Ja : Pewnie, jutro 18 ?
Paweł : U mnie ok ?
Ja : Pewnie :*
Byłam szczęśliwa, wszytko się układało. Powoli zaczynałam czuć coś do Dominika, chciałam czuć to jeszcze bardziej, i bardziej. Każdego wieczoru modliłam się tylko o to by Mateusz już nigdy nie wrócił do mojego życia, serca. Starałam się w ogóle nie pamiętać że ktoś taki istnieje . Ale jak ? Skoro cały czas spotykałam go gdzieś w parku i innych miejscach. Zrobiło mi się duszno na samą myśl, otworzyłam balkon na oścież i położyłam się na łóżku. Zamknęłam oczy i myślałam o Dominiku. Ktoś chwycił mnie za rękę - serce podskoczyło mi do gardła.
- Dominik ! - Krzyknęłam z przerażenia.
- Przepraszam, nie chciałem cię wystraszyć - uśmiechnął się.
- Ale mnie wystraszyłeś - zaśmiałam się - Dominik, lubię Cię wiesz ? - powiedziałam patrząc w sufit gdy leżał już obok mnie. Nic nie powiedział. Odwróciłam głowę w jego stronę tak, że nasze nosy się stykały. Jego oczy były brązowe jak czekolada, a gdy na mnie patrzał świeciły się gwiazdy na niebie. Trwaliśmy w tej chwili przez jakiś czas, potem usta Dominika wygięły się w podkowę, a następnie spojrzał na sufit.
- Muszę iść - rzucił zrywając się z mojego łóżka. Nie minęła chwila a już był na balkonie. Siedziałam na łóżku zastanawiając się co się stało ? Powiedziałam coś. Na pewno, ja zawsze coś palnę, i zawsze potem jest źle. Patrzał na mnie z takim smutkiem i nienawiścią ? Coś mi się miesza, łza wypłynęła mi z oka, a zaraz potem wybiegłam na balkon ale jego już nie było ...

- Nie ma takiego numeru - odezwała się poczta głosowa gdy już z samego rana dzwoniłam do Dominika - rozpłakałam się. Schowałam głowę w poduszkę. Włożyłam słuchawki w uszy i płakałam trochę, w sumie to dawno tego nie robiłam a czasem trzeba. Dwunasta - wstałam kierując się do łazienki. Znowu byłam sama w domu, znowu samotność. Czymż jest świat bez ukochanej osoby ? Stojąc przed lustrem nie czułam nic, tylko to, że jestem zupełnie sama na tym świecie. Muszę chodzić do szkoły, funkcjonować, uczyć się, być grzeczną dziewczynką, nie robić głupot... żyć, bo tak trzeba. Ten świat mnie przeraża, ten świat jest pełen samotności, nienawiści, smutku, bólu i płaczu. Po co żyję ? Po co tu jestem ? Dla kogo ? Kolejny raz wkradła się depresja ? Nic się nie układało. Wczoraj jeszcze pisałam, że wszystko jest cudownie, zatem jak świat się zmienia ? Gorzej niż w kalejdoskopie. Nie chcę tu być, nie chcę tu żyć ...
Wybiegłam z domu z psem. Porobiłam kilka zdjęć, bo żyję dla pasji. Dlaczego fotografuję szarość tego świata ? Wszystkie zdjęcia są bez kolorów, może tylko ja to tak widzę ?
- Dominik, możemy się spotkać teraz, zaraz ? - powiedziałam gdy tylko podniósł słuchawkę.
- Jasne, czekam - odpowiedział.
Bez zastanowienia udałam się do domu Pawła. 20 minut i byłam na miejscu. Dopiero teraz zorientowałam się ile się tu zmieniło, kiedy mnie nie było. Jaka ze mnie przyjaciółka ? Jestem beznadziejna - zapukałam i od razu zostałam zaproszona do środka.
- Ania ! - powitał mnie przytulając się z całej siły.
- Przepraszam, to wszystko moja wina - powiedziałam zasmucona.
- Po prostu miałaś wiele ważniejszych rzeczy - powiedział niegrzecznie.
- Nie no ale.... Jeszcze ty się obraź ! - wybuchłam płaczem.
- Ania co się dzieje ? - zapytał przytulając mnie mocno do swojej klatki piersiowej.
Nic nie powiedziałam, gdy już się wypłakałam rozmawialiśmy i Paweł bardzo poprawił mi humor. Wszystko było tak jak kiedyś - znowu byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Bardzo się cieszyłam, zapomniałam o wszystkich zmartwieniach. Gdy nastała 22 musiałam już iść do domu. Pożegnałam się z przyjacielem i wyszłam z domu. Pragnęłam spotkać Dominika. Czy przeze mnie zmienił numer ? Nic z tego nie rozumiem. Doszłam do domu, nie spotkałam go, choć wiem, że często późnymi wieczorami chodzi na samotne spacery. Smutek powrócił, nie było już Pawła obok, nie było nikogo kto by mnie przytulił i powiedział to głupie ,, Wszystko będzie dobrze " .
Następnego dnia od razu po przebudzeniu wstałam z łóżka, ubrałam się i wyszłam z domu. Znowu byłam sama. Rodzice w pracy, a Maciek u dziewczyny, bo przecież są wakacje. Poszłam prosto do domu Dominika, nie mogłam dłużej żyć w tej niepewności. Drzwi otworzyła mi około 35 letnia kobieta - mama Dominika. Na jej głowie panował artystyczny nieład, była jeszcze w piżamie.
- Dzień Dobry, przepraszam bardzo za porę ale pilnie muszę się zobaczyć z Dominikiem - powiedziałam zawstydzona.
- Z Dominikiem ? - zapytała zdziwiona.
- Tak, przyjaźnimy się od dłuższego czasu - powiedziałam zaniepokojona.
- To ty nie wiesz ? - zapytała, a na jej twarzy pojawił się lekki smutek.
- Czego nie wiem ? Może mi Pani powiedzieć ? Nic nie rozumiem - powiedziałam starając się nie uronić żadnej łzy.
- Dominik postanowił wyjechać do naszego domku w górach - powiedziała.
- Jak to ? Tak sam ? - zapytałam.
- Tak, to znaczy pytał mnie o zgodę. Byłam zdziwiona, że jedzie tam sam. Cały czas mówił że bardzo by chciał jechać tam z tobą - powiedziała uśmiechając się dyskretnie.
- Może mi Pani dać adres ? - zapytałam z nadzieją.
- Mogę - uśmiechnęła się notując adres na małej żółtej karteczce .
- Bardzo Pani Dziękuję. Do Widzenia .
Pobiegłam do domu, znowu próbowałam się dodzwonić do Dominika, ale nic z tego nie wyszło... Nie chce już mnie znać ? Zastanawiałam się przypominając sobie nasze ostatnie spotkanie. Co ja takiego powiedziałam ?
- Mama , nareszcie - pomyślałam zbiegając na dół.
Mama stała w granatowej sukience i obcasach. Na ramieniu miała małą czarną torebkę. Uśmiechała się do mnie po czym zapytała :
- Jak tam ?
- Dobrze, mamuś, mam ogromną prośbę - powiedziałam z nadzieją.
- Słucham ? - zapytała z ciekawością.
- Mogłabym jechać w góry na tydzień ? - zapytałam z uśmiechem.
- Z kim ? Gdzie ? Po co ? Kiedy ? - zadała kilka pytań na raz.
- Sama, do Wisły, do Dominka, jak najszybciej - odpowiedziałam posłusznie.
- Jak to sama ? Do Dominika ?! Chyba zwariowałaś ! Masz dopiero 16 lat ! - krzyknęła.
- Ale mamo ! On pojechał tam sam, a miał pojechać ze mną. Obraził się, zmienił numer. Przecież my tylko się przyjaźnimy! To tylko tydzień. Znasz mnie, nie zrobię nic głupiego ! Błagam Cię - miałam ochotę wybuchnąć płaczem.
- Nie ma mowy, powiedziałam. To ogromny kawał drogi rozumiesz !? Sama nigdzie nie jedziesz. To nie jest tak, że ja Ci nie ufam, i nie chodzi o Dominika, tylko o to że podróże są niebezpieczne. Rozumiesz ?! Nigdzie się nie ruszysz. Też wymyśliłaś. - powiedziała wkurzona.
- Myślałam że mi pozwolisz.. w końcu go lubisz ! - krzyknęłam i stało się - łza wypłynęła powoli z mojego oka.
- Kochasz go ? - zapytała ukrywając delikatny uśmiech.
- Nie twoja sprawa - burknęłam.
Trzasnęłam drzwiami wchodząc do pokoju. Byłam w kompletnym dołku. Nie wiedziałam co robić ... Tylko jedna rzecz chodziła mi po głowie ...

KOCHANI !
Znowu dodaję rozdział po miesiącu. Norma.
Jakoś ostatnio bardzo dużo nauki, brak czasu i to jest przyczyną.
Mam dużo pomysłów na kontunuowanie tej książki.
W odstawkę idzie '' Przeznaczenie " .
Postaram się za 2-3 tygodnie dodać nowy rozdział.
PS sorry za błędy gramatyczne, składniowe, ortograficzne jeśli takowe występują. Pisałam na szybko :*
Pozdrawiam, Czekoladova ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz