Doszliśmy do mnie do domu i pożegnałam się z nimi. Chciałam pobyć sama, jeszcze nie dotarło co mnie co zrobiłam i musiałam
pomyśleć co z Pawłem i Mateuszem...
Weszłam do domu, byłam sama. Pobiegłam na górę i otworzyłam laptopa. Miałam w pokoju straszny bałagan i było zimno. Zamknęłam
balkon i zaczęłam sprzątać, oczywiście puściłam sobie muzykę i śpiewałam na cały dom. Zrobiłam się dostępna na GG.
Po godzinie, mój pokój już lśnił czystością. Dostałam wiadomość od Mateusza :
-Jesteś w domu ? Mogłabyś być w parku o 15 ?
-Jestem, a to czy mam ochotę Cię widzieć to się jeszcze zastanowię.
-Bardzo mi na tym zależy.
-No dobrze, w tym parku obok mnie ?
-Tak, na ławce się zobaczymy. Tej co zawsze.
-Okej ... -,-
,, Ta ławka co zawsze " była dla mnie bardzo ważna... Zawsze na niej siedzieliśmy i było pięknie. Czułam że ktoś mnie potrzebuje,a teraz już nic nie czuję. Wiele wspomnień z tą ławką.
Pochłaniając się w rozmyśleniach nie zauważyłam ze za pół godziny będzie 15. Poszłam wziąć szybko prysznic bo w szpitalu się nawet nie myłam. Potem założyłam swoje czarne rurki, szarą bluzkę reggae i kurtkę. Jakiś makijarz na szybko i wyszłam. W uszach leciała nasza piosenka. ,, Pezet- Nie ważne " . Zawsze przy tej piosence zasypiałam dostając od Ciebie SMS-a ,, dobranoc kochanie : * ". Śpiewałam ją w myślach. Kiedy zobaczyłam jak siedzisz na tej ławce. Nie widziałeś mnie, siedziałeś tyłem. Podeszłam i siadłam obok Ciebie nie odzywając się.
-Cześć ...- powiedział zasmucony.
-Hej-odpowiedziałam.
-Wybaczysz mi ?-zapytał z nadzieją.
-Nie wiem, to bolało-odpowiedziałam szczerze.
-Przepraszam, głupi jestem.
-Dobrze, wybaczę ale nie pisz już tak nigdy. Rozumiesz ?
-Tak. Może zostaniemy przyjaciółmi ?
Słysząc to pytanie zatkało mnie, ja i on przyjaciółmi ? Przecież ja nie umiem...
-Nie rozumiesz że Cię KOCHAM ?! - zapytałam zdenerwowana.
-Rozumiem, ja czuję coś też jeszcze do Ciebie, ale możesz się zastanowić-odpowiedział.
-Ty lepiej pilnuj swoją dziewczynę-odpowiedziałam złośliwie.
-Ona mnie kocha, nie zdradzi mnie- odpowiedział.
-Ta fajnie, muszę iść-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Czekaj !-zaczął mnie gonić.
Zatrzymałam się.
-Nie chcę Cię stracić-powiedział cicho.
-To mnie nie trać.
-Mogę Cię odprowadzić ? Tak jak kiedyś.
-Dobrze.
Mateusz odprowadził mnie pod dom. Zaprosiłam go na herbatę. Siedzieliśmy na moim łóżku. Pokazywał mi coś w necie spoglądając na mnie słodko.
Śmialiśmy się z jakichś głupich fotek takiej dziewczyny ze szkoły. Siedzieliśmy kilka godzin. W końcu położyłam się na łóżku bo strasznie mnie jeszcze głowa bolała. A on ? Nachylił się nade mną i pocałował mnie w usta, chciał otworzyć mi usta, ale odsunęłam się natychmiast i powiedziałam :
-Co ty robisz, do cholery ?! - zdenerwowałam się.
-Przepraszam, nie mogłem się oprzeć- odpowiedział uśmiechając się.
-Zdecyduj się, czy chcesz się przyjaźnić ze mną, czy w ogóle potrafisz, bo ja chyba nie ...-powiedziałam szczerze.
-Muszę coś przemyśleć. Dam Ci znać.
-Kochasz ją ?-zapytałam przegryzając wargi.
-Nie wiem, chyba tak... Proszę Cię uśmiechnij się.
-Nie mam powodu-powiedziałam zasmucona.
-Ale ja Cię o to proszę.
Uśmiechnęłam się a on mnie przytulił.
-Chyba musisz już iść- nie chciałam żeby coś dalej zaszło.
-Masz rację, zastanowię się nad wszystkim i dam Ci znać-odpowiedział.
Mateusz poszedł a ja nie wiedziałam co czuję . Wiedziałam że moja przyjaźń z nim nie ma sensu, bo ja oczekiwałam czegoś
więcej. A tego się nie dało zdobyć. Miał dziewczynę, a ja byłam tylko znajomą na boku. Ja nie chcę tak. Chyba będzie lepiej
jak to zakończę. Łzy napłynęły mi do oczu i dostałam wiadomość od Pawła ' Co z nami będzie ? '.
Właśnie ? Co ja teraz zrobię ? Kocham Mateusza, Paweł kocha mnie, podoba mi się Dominik. Nie wiem co będzie dalej...
Była godzina 19 a ja ? Siedziałam na balkonie płacząc bo nie mogłam pojąć swojego życia. Było mi strasznie ciężko. Do domu wrócili rodzice i Maciek.
-Aniu ??- zawołała Mama.
Zbiegłam na dół po schodach przytulając ich.
-Cieszę się że już jest wszystko w porządku, musimy porozmawiać-powiedział tata.
Maciek poszedł do swojego pokoju ponieważ go ta rozmowa nie dotyczyła.
-Aniu, który dzisiaj jest ? zapytała podchwytliwie mama.
-hmm, 12 Luty ?
-Tak, a co się zbliża ? - zapytał tata.
-Pieprzone walentynki-przeklnełam.
-Nie mów tak brzydko !-zdenerwował się tata.
-Nie o to nam chodzi Aniu-powiedziała mama.
-A o co ?-zapytałam zaciekawiona.
-Co jest 16 Lutego ?-zapytał tata uśmiechnięty.
-No tak ! Moje urodzinki !- dopiero teraz mi się przypomniało ze kończę 16 lat.
-Właśnie, i czy chcesz zrobić imprezę w domu ?-zapytała mama.
-Tak, chciałabym w końcu to 16 urodziny ! - byłam szczęśliwa.
-Dobrze, bo ja z tatą chcemy wyjechać na 2 dni. Maciek zostaje. I będziesz miała wolny dom. Mam nadzieję że jesteś odpowiedzialna.
i poradzisz sobie ze wszystkim ?-zapytała mama.
-Dziękuje wam, oczywiście dam radę-powiedziałam.
-To taki nasz prezent dla Ciebie-uśmiechneli się rodzice.
-Jesteście kochani ! Kiedy chcecie wyjechać i kiedy wrócicie ?-zapytałam ciekawa.
-Wyjeżdżamy 16 Lutego z samego rana a wracamy 18 Lutego rano-powiedzieli.
-Dobrze, kocham was !- powiedziałam im to chyba pierwszy raz od 5 lat. Byłam szczęśliwa.
-Zaproś wszystkich swoich przyjaciół-dodał tata.
-Dobrze, dziękuje.
Popędziłam do swojego pokoju i zauważyłam że na balkonie stoi Dominik. Zamknęłam drzwi i wpuściłam go do środka...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz