sobota, 11 lutego 2012

Rozdział 8

Dzisiaj tylko jedno zdjęcie z powodu braku czasu. 


A najgorsze było to że była godzina 4.30 nad ranem, a rodzice do pracy wychodzili ok.szóstej. A do tego czasu
mogę umrzeć. Czułam się jakbym spała i nigdy miała się nie obudzić. Czułam okropny ból głowy i traciłam coraz więcej krwi.
Na GG wyskakiwały nowe wiadomości od Dominika :
' Aniu, coś się stało ? Minęło już pół godziny. '
' Aniu, martwię się o Ciebie. '
' Błagam Cię napisz do mnie, obawiam się że coś się stało. '
' Nie zasnę dopóki mi nie odpiszesz. '
' Idę do Ciebie. '

Dostawałam mnóstwo wiadomości, miałam wyłączony telefon i leżałam nieprzytomna przed domem. Gorzej już być nie mogło...
Dominik wybiegł z domu i biegł do mnie. Bardzo się martwił i miał złe przeczucia. Przeskoczył przez płot i zobaczył mnie...
leżącą na zimnej ziemi z całą zakrwawioną głową. Bez zastanowienia wyciągnął telefon i zadzwonił pod 999. Wezwał karetkę
po czym okazało się że furtka jest zamknięta. Pomyślał ze może w jej pokoju są klucze. Wszedł po drabinie do środka i
faktycznie na łóżku leżały klucze. Zszedł szybko na dół otworzył bramę i czekał na pomoc. Wziął jej Głowę na kolana i zaczął
tamować krwotok. Nagle przyjechała karetka. Wysiadło dwóch lekarzy i wzięto mnie na nosze.
-Chodź, jedziesz z nami-powiedział jeden z lekarzy.
-Dobrze-odpowiedział i wsiadł do karetki, był bardzo przestraszony.
-Co jej się stało ?-zapytał lekarz.
-Nie wiem, nie było mnie przy tym ale domyślam się że spadła z drabiny u uderzyła głową o ziemię.

-Jej stan jest ciężki, straciła dużo krwi-powiedział lekarz do wszystkich.
Dominik zamarł. 

Dojechaliśmy na miejsce i zostałam przewieziona na sale i zaczęli robić mi opatrunki. Czekali aż się obudzę, ale ja wcale nie
miałam takiego zamiaru...
Dominik siedział przy mnie cały czas. Zadzwonił do moich rodziców którzy przybyli po kilku minutach. Mama była zrozpaczona.
Zrobiło się jasno, była ósma rano. Mój brat także przybył do szpitala.
-Wyjdzie z tego, prawda ?-zapytał z pewnością Maciek lekarza.
-Zakładamy że tak, ale wie pan nigdy nie ma 100 % możliwości, prawda ?- odpowiedział lekarz.
-Prawda, a co jej dokładnie jest ?- zapytał.
-uderzyła się w głowę, straciła dużo krwi ale jej stan jest w normie. Powinna się dzisiaj obudzić-odpowiedział z pewnością.

Rodzice pojechali do pracy bo i tak już byli spóźnieni i gdyby w ogóle nie przyszli to mogli by stracić pracę. Przy mnie
siedział Maciek i Dominik. Poznali się, bardzo dobrze się dogadują. Maciek poszedł po kawę, a Dominik zaczął coś do mnie mówić.
Słyszałam tylko urywki, ale powoli składałam jego słowa w całość.
-Ania, musisz się obudzić. Dziwne jest to że znamy się dopiero kilka godzin, a ja już Cię tak polubiłem. Chciałbym Cię
poznać bliżej nie możesz odejść. Nie wolno Ci.
Tym zakończył swoją mowę i wyszedł.
Mijały godziny, a ja dalej spałam. Nie umiałam się obudzić. To było bardzo dziwne, ale odpoczywałam. Nie mogłam się
zapewne obudzić dlatego że jeszcze nie odpoczełam do końca.
Przyszedł lekarz i sprawdzał czy wszystko jest w porządku. Wszystko było, ale lekarze niepokoili się ponieważ według nich
powinnam się już obudzić. A ja spałam ...

Około godziny 18 przyszedł Mateusz. Wszyscy już poszli był tylko on.
Usiadł koło mnie i zaczął mnie przepraszać.
-To wszystko co napisałem Ci w tą noc to nie prawda, tak naprawdę jesteś dla mnie bardzo ważna. I nie chcę Cię stracić.
Chcę żebyś była moją przyjaciółką, a nie moim wrogiem. Bo przecież wiele razem przeżyliśmy. Przepraszam to wszystko przeze mnie.

Powiedział to trzymając mnie za rękę, na końcu tylko dodał ' obudź się, proszę '.


W tym momencie wszedł Dominik, a Mateusz wyszedł.
Mijały kolejne godziny, ja spałam. Dominik siedział przy mnie całą noc. Zasnął i obudził się o 2.14 zaczął znowu do mnie
mówić :
Aniu wierze że się obudzisz. Teraz. Chcę zobaczyć Twoje oczy proszę Cię. Poruszyłam palcami, a on uśmiechnął się i zaczął
powoli się cieszyć.Powoli otwierałam oczy.
-Która godzina ? -Ledwo zapytałam.
-2.16 w nocy-odpowiedział.
-Właśnie o tej porze się poznaliśmy ... Co ja tu robię ?
-Wiem. Znalazłem Cię leżącą przy drabinie przed domem.
-A tak, wiem spadłam z drabiny, chciałam do Ciebie iść oddać CI kurtkę.
-mogłaś poczekać do rana.
-Nie mogłam, bo chciałam jeszcze z Tobą porozmawiać.
-Już cicho.
Wyszedł tylko powiedzieć że się obudziłam.
-Doominik, słabo mi ...
-Pójdę po lekarza.
-Nie daj mi szklankę wody.
Dominik dał mi szklankę wody i usiadł koło mnie.
-Jedz do domu spać.
-Nie zostawię Cię tu samej.
-Proszę Cię, tu są lekarze. Ja się zdrzemnę jeszcze, a ty jedź.
-No dobrze, ale robię to tylko dla Ciebie.

Wyszedł a ja rozmyślałam. Przypominałam sobie co mówili do mnie... Maciek, Dominik, Rodzice... Ale kogoś mi brakowało. Pawła,
Karoli, Agaty. Pewnie nic nie wiedzą. Napisałam SMS do Pawła:
-Co u Ciebie ?
-Bez Ciebie źle...
-Jestem w szpitalu.
-Cooo ?
-Tak.
-Zaraz tam będę.

Minęło pół godziny, zdążyłam zasnąć. Paweł przyszedł i spojrzał na mnie po czym usiadł koło mnie, pocałował mnie w usta i
szepnął do ucha 'śpisz ?'
Przebudziłam się i spojrzałam w jego śliczne ciemne oczy.
-Coś ty zrobiła ?- powiedział poddenerwowany.
-Spadłam z drabiny ...-odpowiedziałam .
-Wyśpij się porządnie. Ja lecę nie będę ci przeszkadzać.

Zasnełam ...




Obudziłam się o 9 rano i poczułam że ktoś siedzi i trzyma mnie za rękę. Otworzyłam oczy, był to Mateusz.Puściłam go i odwróciłam
się tyłem.
-Ania, przepraszam
-I co mi po tym ?! Daj mi spokój !
-Wszystko co Ci napisałem to nie prawda. Proszę Cię wybacz mi.
-Nie wiem czy mogę dalej się z tobą zadawać. Chyba nie...A teraz proszę Cię wyjdź.

Mateusz wyszedł i wszedł lekarz. Pytał jak się czuję i czy wszystko jest w porządku. Odpowiedziałam że tak. Uświadomiłam
sobie że są ferie.


-Dzisiaj, jeśli Cię ktoś odbierze.
-Musi być pełnoletni ? Rodzice będą wieczorem.
-Przynajmniej 16 lat, dobrze ?
-Dobrze.

Dominik ma 15, Maciek jest na basenie, Paweł !
Zadzwoniłam do Pawła z prośbą żeby po mnie przyszedł. Przyszedł po pół godziny. Spakowałam się, powiedzieliśmy lekarzowi
coś tam podpisaliśmy i wyszliśmy. Przed szpitalem był Dominik.
-Cześć !-powiedziałam z uśmiechem
-Cześć, już wychodzisz ? - zapytał.
-Tak, mój przyjaciel mnie odbiera.
Przedstawiłam ich sobie i poszliśmy w trójkę do mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz