Obudził mnie ciepły język na twarzy. Otworzyłam oczy oszołomiona. Tak to kulka !! - krzyknęłam widząc brudnego i słabego psa leżącego obok mnie. Był strasznie chudy i wyglądał okropnie. Wstałam pośpiesznie chowając telefon, słuchawki i aparat do torby. Znalazłam w niej woreczek karmy dla psa w razie zapasu na długie spacery. Od razu podstawiłam mu pod nos. Pies jadł tak szybko że w dwie minuty zjadł całą zawartość worka. Wstał i zaczął biec kulejąc na jedną łapę. Wzięłam w końcu pieska na ręce i zaczęłam wracać do domu. Godzinę kręciłam się w kółko i byłam załamana. Zgubiłam się ! Byłam tak szczęśliwa że Kulka się odnalazła a teraz nie wiedziałam jak mam wrócić do domu. Cały czas był brak zasięgu. Chodziłam z telefonem i czekałam na tą jedną kreskę. W końcu - jest, pojawiła się - powiedziałam niby do psa który wylegiwał się w najlepsze nie widząc powagi sytuacji. Od razu zadzwoniłam do Mateusza.
-Słucham ? - zapytał.
-Mateusz, zgubiłam się ! Ale znalazła się Kulka ! Tzn ona mnie znalazła ! Błagam Cię pomóż mi, ja nie wiem jak mam wrócić z tego lasu ! - krzyknęłam.
-Kochanie spokojnie. Powiedz gdzie dokładnie jesteś. Ja dobrze znam ten las - powiedział.
-Kochanie błagam przyjdź. Jestem obok takiej studni jakby - powiedziałam.
-Będę jak najszybciej, nie ruszaj się z stamtąd - powiedział i coś przerwało - pewnie zasięg - pomyślałam siadając na trawie i przytulając się do psa. Była dopiero godzina 12 i straszny upał. Kulka była wykończona.
Godzina trzynasta a ja nadal sama z psem pod tym cholernym drzewem. Czekanie - nienawidzę tego. W końcu ktoś krzyknął ,, Ania ! " wstałam pośpiesznie krzycząc ,, Mateusz !! " - głos mi drżał ze strachu.
-Tu jesteś - krzyknął przytulając mnie z całej siły a następnie psa.
-Nareszcie, tak się bałam - wyznałam.
-Wszystko już dobrze, idziemy - powiedział.
Wszystko było fajnie oprócz tego że Kulka umierała z wyczerpania. Ledwo stawiała nogi na ziemi wlekąc się za nami.
-Mateusz, poczekaj - powiedziałam puszczając jego rękę.
Spojrzałam na zmęczonego psa i zrobiło mi się strasznie smutno. Więc zawartość torebki dałam dla Mateusza i włożyłam psa do torebki - wiedziałam że bardzo lubi spacerować ze mną w torebce. Pies odpoczywał a my jak najszybciej zmierzaliśmy w stronę domu .
-Co z Dominikiem ? - zaczął.
-A co ma być ? Jest w Londynie - zasmuciłam się.
-Aha, szkoda - stwierdził.
-Nie udawaj że go lubiłeś - wściekłam się.
-No dobra, nie lubiłem go bo bałem się ze mi Ciebie zabierze- odpowiedział.
-Rozumiem, ale nie bądź taki zazdrosny - odpowiedziałam.
-No spoko, ale wiesz - zamyślił się .
-Nie wiem - zaśmiałam się.
Zbliżaliśmy się do domu. Pies usnął w mojej torbie. Przerażona sprawdziłam czy żyje. Następnie weszłam z Mateuszem do domu krzycząc na cały dom - Kulka się znalazła ! Mama wyskoczyła z kuchni wołając - nareszcie, brakowało mi jej - uśmiechnęła się. Poszłam z Mateuszem do mojego pokoju i położyłam ją do kojca. Usiadłam na łóżko przytulając się do Mateusza. Naszą uroczą chwilę przerwał telefon. Wstałam szybko z łóżka i odebrałam.
-Cześć Aniu - usłyszałam.
-DOMINIK ! - krzyknęłam.
-Tak, wracam ! Nie wytrzymam dłużej bez Ciebie ! Te dziesięć dni były dla mnie jak 10 miesięcy - stwierdził.
-To super ! Kiedy będziesz ? Mów szybko, mamy tyle rzeczy do obgadania - powiedziałam uśmiechając się do Mateusza który właśnie zbierał się do wyjścia.
-Mam przyjazd o 22. Przyjdź na dworzec - poprosił.
-Dobrze, Do zobaczenia - zakończyłam rozmowę chwytając Mateusza za rękę.
-Gdzie idziesz ? - zapytałam.
-Nie chciałem Ci przeszkadzać w rozmowie z Dominikiem - powiedział wściekły.
-jesteś okropny ! To mój najlepszy przyjaciel, mam dość - wyznałam.
-To może od razu ze mną zerwij co ? - zapytał.
-A chcesz tego idioto ? - rozpłakałam się.
-Pamiętasz takie ultimatum : Albo ja albo Dominik ? Kogo byś wybrała ? - zapytał.
-Nikogo, kurwa. - odpowiedziałam wściekła.
-Wychodzę - powiedział trzaskając drzwiami.
Leżałam dwie godziny wpatrując się zapłakanymi oczami w Kulkę. W końcu wstała. Zeszłam szybko z łóżka głaskając ją. Potem poszłam do łazienki i szybko umyłam jej białe futerko. Gdy była mokra widać był jej wszystkie kości - łza zakręciła się w oku. Gdy była już czysta i wyspana ugotowałam jej pysznego kurczaka. Po zjedzeniu Kulka wyglądała znacznie lepiej jednak dalej była chuda. Potem wskoczyła na łóżko i przytuliła się do mnie. Patrzałam tylko na wyświetlacz telefonu czekając na wiadomość od któregoś z chłopaków. Cisza mnie przerażała ...
-Anka, obiad ! - zawołała mama przerywając ciszę .
-Nie jestem głodna, jedzcie beze mnie ! - krzyknęłam.
-Przecież musisz coś zjeść - powiedziała wpadając do pokoju.
-Nie muszę .Wychodzę - odpowiedziałam spoglądając na godzinę.
Wyszłam z domu zmierzając w stronę Mateusza. Gdy byłam już pod jego drzwiami stwierdziłam że jednak nie wejdę do środka. Za co miałam go przeprosić ? Za to że mam najlepszego przyjaciela ? Nie zamierzałam.Nie nawidzę czekać. Nie nawidzę
W końcu zebrałam się do kupy, i wyszłam z domu nie patrząc co mam na sobie. Niestety była już prawie 22 więc było strasznie zimno, a ja szłam sobie w krótkim rękawku. Doszłam na peron i siadłam na ławce. W międzyczasie włączyłam muzykę z telefonu aby się nie nudzić . Po jakichś piętnastu minutach usłyszałam głos miłej pani przez megafon : ,, Pociąg .... jest opóźniony o 15 minut. " Zauważyłam że nikogo oprócz mnie nie ma na na peronie. Było ciemno, cicho... strasznie wręcz. Coraz bardziej przerażał mnie klimat tego miejsca. Za jakiś czas usłyszałam głośne nadjeżdżanie pociągu. Wstałam pośpiesznie z ławki czekając na zatrzymanie się maszyny.
Dostałam jeszcze SMS-a od brata : ,, Gdzie ty jesteś ? Urodziny przełożone, będą za tydzień w sobotę :) "
Zupełnie zapomniałam że to dzisiaj miały być urodziny brata, cieszyłam się jak cholera że zostały przełożone, bo była by niezła wtopa gdybym nie przyszła. Pociąg zatrzymał się z piskiem. Zaraz po otworzeniu się drzwi wyskoczył z nich Dominik rzucając mi się na szyję.
-Tęskniłem jak cholera - wyszeptał.
-Ja też - odpowiedziałam.
Staliśmy tak z dziesięć minut tuląc się. W pewnej chwili pomyślałam że nie powinnam była, bo mam chłopaka ale ta myśl szybko zanikła. Potem poszłam z Dominikiem do domu.
- Opowiadaj jak w szkole ? - zapytał.
- Wszystko okej, niedługo wystawiają oceny końcowo roczne - odpowiedziałam.
- Cholera, pewnie mam przerąbane - stwierdził.
- Nie masz - uśmiechnęłam się.
- Tęskniłem strasznie, strasznie - powiedział.
- Ja też - stwierdziłam.
Dominik przysunął się do mnie tak blisko,że prawie stykaliśmy się ustami .
-Nie rób tego - szepnęłam.
-Ale dlaczego ? - zapytał.
-Jestem z Mateuszem - odparłam
-Wiem, ale to tak na przywitanie - odpowiedział.
-Nie - powiedziałam.
Nie słuchając mnie wbił swoje wargi w moje usta. Niestety nie umiałam się oderwać, i czułam się okropnie. Po chwili wyszłam na balkon. Zobaczyłam płaczącego Mateusza ale nie wiedziałam o co mu chodzi, za chwilę Dominik wyszedł przed dom. Mateusz widząc Dominika spojrzał na mnie z nienawiścią i odszedł ....
Kochani !
Przepraszam przepraszam przepraszam ;cccc
Wiem, zaniedbałam was.
Ale koniec roku mamy prawie i musiałam co nie co poprawić.
Ogólnie to mam awarię serca...
Szkoda słów.
Dziękuje za 1000 wyświetleń ! ♥
Następny rozdział dodam jak będzie 1200 wyświetleń ♥
Godzina trzynasta a ja nadal sama z psem pod tym cholernym drzewem. Czekanie - nienawidzę tego. W końcu ktoś krzyknął ,, Ania ! " wstałam pośpiesznie krzycząc ,, Mateusz !! " - głos mi drżał ze strachu.
-Tu jesteś - krzyknął przytulając mnie z całej siły a następnie psa.
-Nareszcie, tak się bałam - wyznałam.
-Wszystko już dobrze, idziemy - powiedział.
Wszystko było fajnie oprócz tego że Kulka umierała z wyczerpania. Ledwo stawiała nogi na ziemi wlekąc się za nami.
-Mateusz, poczekaj - powiedziałam puszczając jego rękę.
Spojrzałam na zmęczonego psa i zrobiło mi się strasznie smutno. Więc zawartość torebki dałam dla Mateusza i włożyłam psa do torebki - wiedziałam że bardzo lubi spacerować ze mną w torebce. Pies odpoczywał a my jak najszybciej zmierzaliśmy w stronę domu .
-Co z Dominikiem ? - zaczął.
-A co ma być ? Jest w Londynie - zasmuciłam się.
-Aha, szkoda - stwierdził.
-Nie udawaj że go lubiłeś - wściekłam się.
-No dobra, nie lubiłem go bo bałem się ze mi Ciebie zabierze- odpowiedział.
-Rozumiem, ale nie bądź taki zazdrosny - odpowiedziałam.
-No spoko, ale wiesz - zamyślił się .
-Nie wiem - zaśmiałam się.
Zbliżaliśmy się do domu. Pies usnął w mojej torbie. Przerażona sprawdziłam czy żyje. Następnie weszłam z Mateuszem do domu krzycząc na cały dom - Kulka się znalazła ! Mama wyskoczyła z kuchni wołając - nareszcie, brakowało mi jej - uśmiechnęła się. Poszłam z Mateuszem do mojego pokoju i położyłam ją do kojca. Usiadłam na łóżko przytulając się do Mateusza. Naszą uroczą chwilę przerwał telefon. Wstałam szybko z łóżka i odebrałam.
-Cześć Aniu - usłyszałam.
-DOMINIK ! - krzyknęłam.
-Tak, wracam ! Nie wytrzymam dłużej bez Ciebie ! Te dziesięć dni były dla mnie jak 10 miesięcy - stwierdził.
-To super ! Kiedy będziesz ? Mów szybko, mamy tyle rzeczy do obgadania - powiedziałam uśmiechając się do Mateusza który właśnie zbierał się do wyjścia.
-Mam przyjazd o 22. Przyjdź na dworzec - poprosił.
-Dobrze, Do zobaczenia - zakończyłam rozmowę chwytając Mateusza za rękę.
-Gdzie idziesz ? - zapytałam.
-Nie chciałem Ci przeszkadzać w rozmowie z Dominikiem - powiedział wściekły.
-jesteś okropny ! To mój najlepszy przyjaciel, mam dość - wyznałam.
-To może od razu ze mną zerwij co ? - zapytał.
-A chcesz tego idioto ? - rozpłakałam się.
-Pamiętasz takie ultimatum : Albo ja albo Dominik ? Kogo byś wybrała ? - zapytał.
-Nikogo, kurwa. - odpowiedziałam wściekła.
-Wychodzę - powiedział trzaskając drzwiami.
Leżałam dwie godziny wpatrując się zapłakanymi oczami w Kulkę. W końcu wstała. Zeszłam szybko z łóżka głaskając ją. Potem poszłam do łazienki i szybko umyłam jej białe futerko. Gdy była mokra widać był jej wszystkie kości - łza zakręciła się w oku. Gdy była już czysta i wyspana ugotowałam jej pysznego kurczaka. Po zjedzeniu Kulka wyglądała znacznie lepiej jednak dalej była chuda. Potem wskoczyła na łóżko i przytuliła się do mnie. Patrzałam tylko na wyświetlacz telefonu czekając na wiadomość od któregoś z chłopaków. Cisza mnie przerażała ...
-Anka, obiad ! - zawołała mama przerywając ciszę .
-Nie jestem głodna, jedzcie beze mnie ! - krzyknęłam.
-Przecież musisz coś zjeść - powiedziała wpadając do pokoju.
-Nie muszę .Wychodzę - odpowiedziałam spoglądając na godzinę.
Wyszłam z domu zmierzając w stronę Mateusza. Gdy byłam już pod jego drzwiami stwierdziłam że jednak nie wejdę do środka. Za co miałam go przeprosić ? Za to że mam najlepszego przyjaciela ? Nie zamierzałam.Nie nawidzę czekać. Nie nawidzę
Dostałam jeszcze SMS-a od brata : ,, Gdzie ty jesteś ? Urodziny przełożone, będą za tydzień w sobotę :) "
Zupełnie zapomniałam że to dzisiaj miały być urodziny brata, cieszyłam się jak cholera że zostały przełożone, bo była by niezła wtopa gdybym nie przyszła. Pociąg zatrzymał się z piskiem. Zaraz po otworzeniu się drzwi wyskoczył z nich Dominik rzucając mi się na szyję.
-Tęskniłem jak cholera - wyszeptał.
-Ja też - odpowiedziałam.
Staliśmy tak z dziesięć minut tuląc się. W pewnej chwili pomyślałam że nie powinnam była, bo mam chłopaka ale ta myśl szybko zanikła. Potem poszłam z Dominikiem do domu.
- Opowiadaj jak w szkole ? - zapytał.
- Wszystko okej, niedługo wystawiają oceny końcowo roczne - odpowiedziałam.
- Cholera, pewnie mam przerąbane - stwierdził.
- Nie masz - uśmiechnęłam się.
- Tęskniłem strasznie, strasznie - powiedział.
- Ja też - stwierdziłam.
Dominik przysunął się do mnie tak blisko,że prawie stykaliśmy się ustami .
-Nie rób tego - szepnęłam.
-Ale dlaczego ? - zapytał.
-Jestem z Mateuszem - odparłam
-Wiem, ale to tak na przywitanie - odpowiedział.
-Nie - powiedziałam.
Nie słuchając mnie wbił swoje wargi w moje usta. Niestety nie umiałam się oderwać, i czułam się okropnie. Po chwili wyszłam na balkon. Zobaczyłam płaczącego Mateusza ale nie wiedziałam o co mu chodzi, za chwilę Dominik wyszedł przed dom. Mateusz widząc Dominika spojrzał na mnie z nienawiścią i odszedł ....
Kochani !
Przepraszam przepraszam przepraszam ;cccc
Wiem, zaniedbałam was.
Ale koniec roku mamy prawie i musiałam co nie co poprawić.
Ogólnie to mam awarię serca...
Szkoda słów.
Dziękuje za 1000 wyświetleń ! ♥
Następny rozdział dodam jak będzie 1200 wyświetleń ♥
+ Damian . Dziękuje ♥



Naprawdę nas zaniedbałaś! Ale szpoko loko, ja Cię rozumiem. Bardzo mi przykro z powodu twojej awarii serca :(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam na mój nowy bloog
music-is-all-we-have.blogspot.com
Świetny rozdział... czekam na następny!!!
OdpowiedzUsuń;)